czwartek, 1 grudnia 2016

12. I kiedy te testy?

Witam ponownie. Dziś kolejna część Odrzuconego przez rodzinę.
Rusti, dzięki za miłe słowa. Jeśli jakieś błędy ci przeszkadzają nie wahaj mi się ich wytknąć, poprawie je i postaram się ich więcej nie popełniać.
Mika nawet nie wiesz jak cieszą mnie twoje słowa. Czytając twój komentarz nie mogłam się przestać uśmiechać. Nie mam nic przeciwko takim długim jak to ujęłaś komentarzem, przyjemnie mi się je czyta. Nie mogę się doczekać następnego.
Iza-Sakuja, więc proszę bardzo oto on!
Destiny nie zamierzam porzucać bloga, a jednak ty zrobiłaś to z swoim! tak szkoda! A co do twojego pytania to myślę, że konkretna akcja zacznie się mniej więcej w tym momencie co zaczeła sie historia, czyli jak dojdziemy do końca wspomnień Harry'ego, czyli to jeszcze trochę potrwa.
Sere-chan weny nigdy nie za wiele i dzięki za życzenia. Zamierzam zakończyć pisanie tych opowieści ale trochę mi to zajmie ;D
Anonimowy, a raczej jak sądzę Leo,bo tylko tobie to mówiłam. Wiem, że miałam wstawić w listopadzie ale szykowałam urodzinową imprezkę młodszemu bratu, więc stąd ten poślizg czasowy.
Miłego czytania.
Rozdział 12
I kiedy te testy?

 Bliźniakom Weasley można było zarzucić wiele. Lekceważenie szkolnych zasad. Ciągłe wyprawy do Zakazanego Lasu, na szczęście które uniemożliwiał im Hagrid. Nieustanne konflikty z woźnym, panem Filchem. Wszech obecne żarty wobec wszystkich i wszystkiego. No i nigdy nie bali się konsekwencji swoich czynów. Jednakże ich oryginalny sposób bycia, poczucie humoru, optymizm i lojalność wobec przyjaciół zjednywała im wszystkich dokoła, no poza Ślizgonami ale tym bliźniacy się nie przejmowała ni trochę. Niezbyt obchodziło ich zdanie osób, które ściśle trzymało się tych właściwych poglądów i sztywnych ram zachowania.
 Jednak w tym roku nic nie było takie jak poprzednich latach. Rok szkolny zaczął się w wielkim zamieszaniu, spowodowanym przez zdrajcę, potem ten nie codzienny przydział i ostatecznie wyzwanie ich na wojny na dowcipy, którą od początku przegrywali. Lecz teraz, gdy już mieli jako takie rozeznanie i prawdopodobne prawdziwe informacje o wrogu, wojna mogła się zacząć na poważnie. Nie zamierzali tracić swojego miejsca jako największych dowcipnisiów w szkole z powodu jakiś nieopierzonych pierwszaków, które jeszcze nic nie umieją! I mniejsza o to, że mieli jakieś powiązania uwielbianymi przez nich Huncwotami.
 Teraz po upływie kilku tygodni lekcji i znacznej liczby dowcipów o które byli osądzani oni, pora się wziąć do roboty na poważnie. Trzeba było zyskać przewagę zwłaszcza, że niedługo zaczął się treningi quidicza i Wood będzie z nich wyciskać siódme poty, aby wreszcie Gryffindor zdobył Puchar Quidicza. To było marzenie ich kapitana, który pragnął odzyskać puchar, który utracili na rzecz Ślizgonów. Po popisie umiejętności Harry'ego Pottera na teście Krukonów Olivier aż nie mógł usiedzieć w jednym miejscu. Wciąż na nowo przeżywał każdą akcję i bliźniacy choć podziwiali za to chłopaka, to mieli już tego dosyć. Tak wiec postanowili sprawić komuś jakiś dowcip. Najlepiej kilku przemądrzałym Krukonom.
 Gryfoni stojący w przejść ukrytego korytarza do którego przejście strzegł obraz Tygrysich Lili planowali następne posunięcie. Starszy z nich trzymał eliksiry, a młodszy kawałek starego pergaminu. Obaj uważnie obserwowali pergamin aby nie przegapić nadarzającej się okazji. 
- Przepraszam możecie się przesunąć, chciałbym przejść - usłyszeli za swoimi plecami.
Spojrzeli za siebie zszokowani i zobaczyli jednego z dwóch bliźniaków Potterów.
- Jak... - wyjąkał George przenosząc wzrok z chłopca na pogrążoną w ciemności resztę korytarzu, zaś jego brat spojrzał na pergamin i krzyknął zdumiony:
- To niemożliwe!
- Żyjesz w świecie magii i uważasz, że coś jest niemożliwe? Czy ty aby dobrze się czujesz? - zapytał Potter.
- Ale mapa... - zaczął George i gwałtownie nabrał powietrza, gdy zdał sobie sprawę co powiedział.
- A my się zastanawialiśmy dlaczego nie ma jej tam gdzie ją zostawiono - mruknął pod nosem chłopak.
- Ty wiesz...
- A dlaczego miałbym nie wiedzieć o Mapie Huncwotów - prychnął Potter - Raczej to ja powinienem zadać wam pytanie skąd wiecie jak ona działa.
- Metodami prób i błędów...
Przerwał im złośliwy chichot.
- Czyli nic nie wiecie o Huncwotach - chichot zmienił się w śmiech.
Bliźnięta patrzyli na chłopaka całkowicie oszołomieni. Czyżby Potter wiedział o mapie więcej niż oni? Jednak to wydawało się im niemożliwe. Przecież to oni mieli mapę i doskonale wiedzieli co ona potrafi.
- Musze jednak przyznać, używacie jej zgodnie z powołaniem jakim powstała - chłopak uśmiechnął się lekko.
Ominął Weasleyów i chwycił gobelin zasłaniający przejście.
- Ale i tak nie macie z nami szans - dodał i przeszedł za gobelin zostawiając rudzielców z szeroko otwartymi ze zdziwienia.


                                  * * *

- Harry! - rozległo się wołanie. Czarnowłosy chłopak przystanął i odwrócił się w stronę skąd dobiegał głos Alexa. Jego brat przeskakiwał znajdował się na schodach prowadzących na trzecie piętro i przeskakiwał co drugi stopień, a za nim biegł Ron z Nevilem.
- O! Dobrze go widzę - mruknęła stojąca obok Harry'ego Puchonka - Mam z nim do pogadania
Dziecko Hogwartu spojrzało krzywo na bliźniaka, zastanawiając się co on mógł zrobić dziewczynie. Czyżby Alex robił jakieś dowcipy bez niego?- przemknęło mu przez myśl.
Trójka Gryfonów zatrzymała się przed nimi posapując.
- Powiedz, że nie masz już lekcji! - wyrzucił z siebie bez tchu Alex.
- Nie mam - mruknął Harry lekko rozbawiony kłopotem brata. - Jesteśmy w Hogwarcie dopiero trzeci tydzień a ty już straciłeś kondycje braciszku?
- Sam byś stracił kondycje jakbyś przebiegł pół zamku! Szybciej nie można było zwiać z obiadu? - prychnął gniewnie Alex.
- Przecież ci mówiłem - test Puchonów.
- Tak mówiłeś o nim ale sądziłem, że on miał być po lekcjach! Chciałem cię zobaczyć w akcji! - powiedział tym samym tonem Alex.
- A ja ci mówiłem, że w akcji zobaczysz mnie dopiero na boisku podczas meczu - odparł zielonooki.
- Ale...
- Żadnych ale. Chociaż... - zastanowił się Harry.
- Chociaż co? - ponaglił go bliźniak.
- Zawsze możesz poprosić Wooda, aby ci pozwolił oglądać trening. - dokończył Harry. - Chciałaś z nim pogadać, tak? To ja was zostawię i idę do waszego Domu. Cedrik powinien już tam być.
- Co? To jeszcze tego testu nie miałeś? - zawołał za nim Alex.
- Miałem! - odparł Harry nawet się nie odwracając i znikł za kolejnym zakrętem.
- Kapitan poprosił go o spotkanie w pokoju wspólnym - powiedziała cicho Puchonka.
- Susan? - Gryfon spojrzał na nią zdziwiony. - A co ty tu robisz?
Dziewczyna uśmiechnęła się chłodno i złapała go za ramię.
- On później do was dołączy - rzuciła w stronę pozostałych Gryfonów i pociągnęła Pottera do najbliższej pustej klasy. Zdziwiony chłopak szedł posłusznie za dziewczyną ale zdumniał się jeszcze bardziej kiedy ta po zamknięciu drzwi naskoczyła na niego.
- Jak śmiałeś mnie okłamać! I to ma być przyszły Lord!? Twoje słowo jest nic warte!
- Ale ja nie rozumiem o co ci chodzi! - przerwał jej Gryfon.
- O tym co mówiłeś rano! Harry znikł! Nigdzie go nie mogłem znaleźć! - zawołała Susan naśladując głos Alexa. - Już zapomniałeś jak się o niego martwiłeś!
- Ach! Przepraszam ale ja go naprawdę nie mogłem znaleźć. Przez cały weekend siedział w dormitorium i nawet nie był na posiłkach. A ja sam spotkałem go dziś przy pomocy...
- Profesor McGonagall.
- Tak - mruknął cicho Alex. - Jak zabrała go z lekcji z Binnsem. Miałaś z nimi wtedy lekcje?
- Taak. Sorki, że na ciebie tak naskoczyłam ale wtedy to wydawało mi się waszym kolejnym dowcipem.
- Skąd myśl, że naszym a nie Weasleyów?
- Oni i subtelne żarty? to się wzajemnie wyklucza. Dziś oblali Krukonów z szóstego roku eliksirami od Zonka!
- Cóż poradzę, że te eliksiry są takie charakterystyczne - powiedział przekornie kasztanowłosy patrząc znacząco na Pucho, a po chwili oboje zaczęli się śmiać.
Dłuższą chwilą zajęło im uspokojenie się ale gdy to już nastąpiło to wyszli z klasy swobodnie rozmawiając.
- Co chciał Diggory od Harry'ego? - zapytał Alex starając się nadać swojemu głosowi obojętny ton.
- A o to ci chodzi. - roześmiała się młoda Bones. - Kiedy już Cedrik zdecydował, że przyjmie go do drużyny, poprosił go o spotkanie po obiedzie aby zapoznać go z resztą drużyny. Wiesz jaki oburzony był obecny szukający!?! Ale to nic dziwnego skoro jakiś pierwszak zajmuje jego miejsce - Susan znacząco na niego spojrzała. - Ale uważam, że jesteśmy w lepszej sytuacji niż wy Gryfoni. Wasz szukający odszedł w tamtym roku i musicie znaleźć jakieś zastępstwo jak Harry będzie grał w przeciwnej drużynie.
- Może i tak ale ja uważam, że to drużyna w której będzie grał Harry zawsze wygra. Grałem z nim  nie raz i to zawsze jego drużyna wygrywała. Jest wstanie znaleźć znicz w każdych warunkach ale też świetnie radzi sobie jako pałkarz.
- On pałkarzem? Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Jego budowa ciała i postura jest idealna na szukającego!
- To też racja ale on ma w sobie mnóstwo siły. Widziałaś przecież jak utrzymał siebie i Nevilla na jednej miotle kiedy go złapał.
- Tak ale Harry...
- Co ja? - usłyszeli z naprzeciwka.
- Harry! - uśmiechnął się Alex, gdy spojrzał przed siebie - Nie skradaj się tak.
- Ja się nie skradam to wy nie zwracacie uwagi na swoje otoczenie. - mruknął chłopak.
- Harry tylko bez takich - jęknęła Susan.
Chłopak spojrzał na nią z niemym pytaniem.
- Czy ty zadajesz sobie sprawę, że moja ciotka pracuje Departamencie Przestrzegania Prawa i jak często odwiedza nas Szalonooki Moody? I jak często słyszę...
- Stała czujność!
- Tak, panie Moody - powiedziała Bones prostując się nagle, by po chwili obdarzyć Harry'ego ponurym spojrzeniem, w którym kryło się uznanie. Harry zaś roześmiał się wesoło, wyciągając tom obłożony czarną skórę.
- Nieźle. Zupełnie jakbym słyszała Szalonookiego - pokręciła głową dziewczyna. - Co? Już ją przeczytałeś- zdziwiła się na widok książki, którą jej podał
- Tak, była ciekawa. Masz może jej kolejną część?
- Tak. W domu - i tym razem to ona razem z Alexem roześmiała się, gdy usłyszała jęk zawodu. - Jak tak bardzo chcesz mogę napisać do domu, aby przysłali mi drugą część.
- Byłbym wdzięczny - mruknął zielonooki.
- O czym to jest? - zaciekawił się Alex.
- Mugolska fikcja, a co chcesz pożyczyć? - dziewczyna roześmiała się na widok miny Alexa.
- Chyba podziękuję - wyjąkał Gryfon, a pozostała dwójka wybuchła śmiechem.
Kolejne godziny spędzili rozmawiając i włócząc się po szkole, a gdy zauważyli Filcha kręcącego się po drugim piętrze rozeszli się każdy do swojego Domu. Kiedy tylko znaleźli się za portretem Grubej Damy rozległo się poruszenie i uczniowie otoczyli Harry'ego.
- Ron nam powiedział! Jak poszedł ci test? Co Diggory kazał ci robić? Dostałeś się? - pytania padały z każdej strony.
Bliźniacy spojrzeli na siebie i zaczęli szukać w tłumie rudzielca. Harry odnalazł go przy kominku. Siedział z Woodem i prawdopodobnie z resztą drużyny Gryfonów. Alex spojrzał w to samo miejsce co jego brat i aż miał ochotę zacząć walić głową w mur. Przeniósł spojrzenie na bliźniaka, który zaczął cofać się w stronę wyjścia. Podszedł do niego ale ten odparł tylko, że spotkają się jutro i opuścił Wieżę Gryffindoru. Brązowooki westchnął ciężko i zaczął przedzierać się przez tłum zdziwionych uczniów, którzy wpatrywali się w zamykające przejście. Alex łukiem ominął zgromadzenie przy kominku i udał się do dormitorium.
- Przepraszam. - usłyszał głos Nevilla, gdy tylko usiadał na łóżku.
- To nie twoja wina. Powinienem się domyśleć, że Ron wszystko wypapla - powiedział rozpuszczając kotary włoku łóżka. Nie miał ochoty brać się za esej na Zaklęcia, odechciało mu się nawet iść na kolacje i mógł mieć tylko nadzieję, że i tym razem Harry zje kolacje w swoim dormitorium.
Przez następne kilka dni unikał Rona, trzymając się z Nevilem. Za każdym razem, gdy widział rudzielca przypominało mu się spojrzenie jakim obdarzył go Harry. Mimo, że nie sygnalizowało nic złego on czuł niepokój. Nie podobało mu się w jaki sposób Ron traktował jego bliźniaka i jego ciągłe zainteresowanie osobą Harry'ego. Nie wiedział w jaki sposób ma traktować Weasleya i jego działania ale to nie zmieniało faktu, że polubił rudzielca. Gdyby tylko ten choć trochę bardziej okazywał wrażliwość na niektóre sprawy byłoby idealnie ale jego wrażliwość emocjonalna wyraźnie nie miała jak przekroczyć wielkości plamy oleju, która trzymała go w miejscu.
  Kiedy w czwartkowy poranek otworzył oczy okazało się, że to właśnie Ron go obudził i co najgorsze w tym wszystkim było już po dziewiątej, czyli od parunastu minut w najlepsze trwała Transmutacja, a McGonagall nienawidziła spóźnialskich. Przebierając się w szkolne szaty słuchał narzekania Rona i jego obaw co się z nimi stanie kiedy znajdą się już w klasie. Mimo, że całą drogę od wieży do klasy na pierwszym piętrzę przebiegli bez żadnej przerwy, wpadli do klasy mocno spóźnieni i oberwało im się minusowymi punktami. Resztę lekcji siedzieli i złych humorach, a Ronowi humor popsuł się jeszcze bardziej kiedy Hermionie jako jedynej udało się transmutować podany przez McGonagall przedmiot. Alexa znikł w wybuchu, który spowodował Nevile, a Rona nawet nie nie poruszyło. Tak więc na Historię Magii poszli w ponurych humorach, a wyszli z niej śpiący niemal na stojąco, zanudzeni niezmiennym tematem wojen goblinów. Lanch pozwolił napełnić im puste brzuchy ale nawet uczucie najedzenia nie zmieniało faktu, że zmierzają na ścięcie jakim były podwójne Eliksiry. Po zajęciach wyszli na świeże powietrze rozkoszować się resztkami słonecznej pogody by ostatecznie rozłożyć się na trawie przy jeziorze i obserwować kałamarnicę. Miedzy czasie dołączył do nich Harry, który rozłożył się obok nich w książką w ręku. Jakąś godzinę później na ich czwórkę padła cień i okazało się, że to Oliwer Wood. Twarz Rona rozjaśniała uśmiechem i spojrzał na Harry'ego, który nadal pochylał się nad książką.
- Ej, szukający. Wstawaj musimy sprawdzić czy strój pasuje - i jak na zawołanie pojawiły się znikąd Angelina i Katie z czerwono-złotym strojem powiewającym w rękach dziewczyn.
- Ej, a co z testem? - jęknął zawiedziony Ron.
- A skąd wiesz czy nie było - uśmiechnął się tajemniczo Oliwer.
- No dalej wstawaj szybciej Harry. Musimy czas do końca tygodnia - ponagliły go dziewczyny.
- Skoro mamy czas do Niedzieli to po co się śpieszyć? - zapytał Harry.
- No nie bądź taki. Zrobimy to raz dwa i będziesz miał spokój...
- Chyba raczej spotkanie u Puchonów - mruknął Harry ale podniósł się i podążył za starszymi uczniami.

 Mam nadzieję, że się podobało i życzę miłej nocy.

8 komentarzy:

  1. Weszłam tu z przyzwyczajenia i patrzę rozdział :D Chyba te komentarze pomagają mija miesiąc i jest rozdzial :D Wolałabym częściej ale na twoje opowiadania jestem skłonna czekać ;D Z każdym rozdialem jestem pod coraz większym wrażeniem twojej kreatywności co do kolejnych części :D Wyczekuje każdego rozdziału a jak co przeczytam to potrafię czytać od początku bo moze coś mi umknęło :) Jestes jedna z lepszych osób które pisza takie historie a przeczytałam ich wiele ;) Czekam na kolejny rozdział mam nadzieję ze szybciej niż miesiąc :D Życzę dużo weny ;)
    Mika Twoja wierna fanka :*

    OdpowiedzUsuń
  2. To dobrze, że nie masz zamiaru porzucać bloga. Ha, ja się niestety poddałam i porzuciłam swojego. Tak to jest jak zakłada się bloga pod wpływem impulsu i bez napisanego co najmniej w połowie opowiadania.
    No cóż, skoro to jeszcze trochę potrwa, trzeba cieszyć się każdym rozdziałem, coraz bardziej poznając Harry'ego :D
    Oooch, co za wyczucie. Całkiem niedawno czytałam od początku właśnie Odrzuconego przez rodzinę, więc to bardzo miła niespodzianka, widząc nowy rozdział. Akurat, gdy jestem świeżo po przypomnieniu sobie całego opowiadania *-*
    Nawiązując do całego opowiadania, a zwłaszcza poprzedniego rozdziału, którego nie skomentowałam (przepraszam!), niesamowicie podoba mi się relacja Harry'ego i Alexa. Uwielbiam taką widoczną zażyłość między rodzeństwem, które nie wstydzi się tego, że troszczy się o siebie nawzajem, martwi i ogólnie bardzo dobrze się ze sobą dogaduje. A ty bardzo dobrze to pokazujesz.
    Ach, te testy. Biedny Harry. Na jego miejscu rzuciłabym to wszystko w cholerę. Poważnie. Dziwię się, że nie czuje się trochę jak jakaś zabawka, którą przekazuje się z rąk do rąk i sama gra straciłaby dla mnie cały urok. Mimo wszystko mam nadzieję, że w jego przypadku tak nie będzie!
    Życzę weny i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mogłaś się bardziej wysilić i chociażby napisać co takiego jest super w tym rozdziale. Mucha

      Usuń
    2. Nie podoba mi się jak robisz z Harry'ego przedmiot obrotu. A Ron jest kretynem. I o po co to wtrącenie o jakimś kwieciu? Czekam na wiecej. Mucha.
      PS. Bedzie jakiś bonus na święta? Mucha

      Usuń
  4. Rozdział podoba mi się ogólnie, drogi anonimie. Mimo małych problemów z ortografią, nadal jest fajnie. I w tym rozdziale fajne było chociażby to, że Harry został pokazany jako chlopiec. I nie lubi obgadywania, bycia towarem, wytykania albo to, jak jego brat próbuje się ustosumkować do sytuacji. Brat czy rudy? To interesujące. I miłe. Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie No świetne. Lecę czytać kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałam ze jest już 13 rozdział. Szkoda. Ogólnie wszystko jest spoko tylko czasami jakieś błędy ortograficzne. Ale ogólnie jest bardzo fajne i bardzo mi się podoba. Życzę dużo weny i czekam na nexta, a teraz idę czytać druga historie :)

    OdpowiedzUsuń