Witam!
Co nowego u was?
TU przekroczono:
TU przekroczono:
6 Tysięcy Wejść!!!
A dokładnie 6666I to dzięki wam!!!
A teraz rozdział:
Rozdział 6
,,Nauka i dowcipy"
Obudził go krzyk.
- Kto się tak drze? - mruknął Alex, nie słysząc odpowiedzi, zawołał:
- Harry!
Odpowiedziało mu ciche, stłumione ale rozbawione:
- Tak?
- Kto się tak drze? Co znowu wymyślili rodzice?
Alex zarejestrował wybuch śmiechu kilku osób i cicho westchnął.
- Łapa jeśli znowu z mojego pokoju robisz salon przyjęć, to tym razem nie żyjesz. - warknął zaspany.
Do osób, które się śmiały dołączył jego brat.
- Z czego rżycie, durnie?
Śmiechy stały się tylko głośniejsze.
- Koniec tego dobrego! Wynocha z mojego pokoju! W tej chwili! - krzyknął zdenerwowany, że nie dając mu się wyspać.
- Alex?
- Czego?
- Jaki dziś dzień?
- Twój ostatni! - wrzasnął, łapiąc za poduszkę, którą miał zamiar rzucić w bliźniaka.
Stanął na łóżku i otworzył oczy by znaleźć Harry'ego. Mam cię! I rzucił poduszką w brata.
- Jakim prawem krzyczysz w moim pokoju, kiedy śpię? Ile razy mam ci powtarzać, że Mikuś mnie obudzi i tego robić nie musisz? - krzyczał na brata.
Harry, który starał się zachować spokój, poległ i ponownie wybuchnął śmiechem.
A to jeszcze bardziej zdenerwowało Aleksa, który skoczył z łóżka, podbiegł do zielonookiego i zaczął go okładać poduszką.
- Ty! Wredna! Kanalio! Jakim! Prawem! Mnie! Budzisz!- po każdym słowie następował cios, aż chłopak poczuł dłoń na ramieniu i gwałtownie się odwrócił, krzycząc:
- Czego?!? - skupił wzrok na osobie, na którą patrzył - Ron? - spytał zdziwiony - Ale, jak przecież.... - i wybuchnął śmiechem.
- Ale się wygłupiłem! - pod chłopakiem załamały się nogi i upadł na podłogę, ciągle się śmiejąc.
Śmiał się i śmiał nie mogąc się uspokoić. Między czasie dołączyła do niego reszta chłopaków. Minęło jakieś pół godziny zanim się uspokoi i doprowadzili do porządku na tyle, żeby wyjść z dormitorium i dołączyć do reszty osób idących na śniadanie.
Gdy szli towarzyszyły nim szepty. Ludzie stawali na palcach żeby lepiej zobaczyć Aleksa, na nawet wracali się by mu się przyjrzeć. Seamus spytał się Harry'ego skąd znał hasło do ich Domu, a on uśmiechnął się tajemniczo i odparł, że nie potrzebuje hasła. Po wejściu do Wielkiej Sali rozdzielili się. Harry poszedł do swojego stołu, a reszta udała się do stołu Gryffindoru.
Śniadanie zbliżało się ku końcowi, kiedy przy stole Gryffindoru pojawiła się McGonagall rozdająca plany zajęć. Skończywszy z swoim domem ruszyła w stronę stołu przy którym siedział Harry.
- Panie Potter.. - przerwała, bo chłopak podał jej kartkę.
- To mój plan zajęć. Myślę, że powinna pani profesor go sobie skopiować. - zasugerował cicho, a ona zastosowała się tego i uzyskaniu kopi planu, wróciła na swoje miejsce.
Uczniowie zaczęli się rozchodzić aby przygotować do zajęć, które miały się niedługo zacząć. Harry założył torbę z książkami na ramkę i podszedł do brata, który rozmawiał z Ronem. Alex zobaczył brata, do którego podszedł Neville i wciągnął go w rozmowę.
- Co masz pierwsze? - zapytał kasztanowłosy
- Zaklęcia - odpowiedział pyzaty chłopiec, spoglądając na kartkę.
- Neville nie chodziło mi o ciebie - zaśmiał się cicho - Przecież zajęcia mamy wspólne.
- Och - Neville zrobił się cały czerwony.
- Nie przejmuj się nim Nev - poklepał go po ramieniu Harry - Mam Historię Magii z Hufflepuffem.
- Nuda - stwierdził Ron
- Kto historii nie zna, ten błędy popełnia. - zacytował Remusa Harry i pociągnął w stronę wyjścia z sali młodego Lorda, a
Alex i Neville wybuchnęli śmiechem, na widok miny rudzielca. Wyszli z sali nadal się śmiali i dlatego zderzyli się osobami idącymi z naprzeciwka.
- Witaj, ojcze. - uśmiechnął się Alex, po zobaczeniu z kim się zderzyli - Właśnie szukaliśmy cię.
- A z jakiego to powodu? - zapytał podejrzliwie Lord Potter.
- Parszywek, to znaczy Glizdogon, zajął miejsce chowańca Rona i pomyślałem...
Łapa zaśmiał się, gdy zrozumiał pomysł chłopaka.
- Chcesz ufundować nagrodę zamian za pomoc w złapaniu tego parszywego zdrajcy?
Alex pokiwał głową, a twarz Rona przybrała barwę czerwoną. Ojciec bliźniaków wyglądał na zdziwionego, że jego starszy syn wyszedł z jakąś inicjatywą samodzielnie jednak zgodził się.
- Zajmę się tym, a ty skup się na nauce. Alex obejrzał się na brata, który rozmawiał z Łapą. James odwrócił się zobaczyć na co patrzy jego syn i zobaczył żegnających się. Lordowie wraz z resztą aurorów szybko opuścili zamek.
Gdy szli na lekcje zaciekawiony Harry zapytał:
- Myślałeś nad tym wcześniej?
- To z nagrodą? Wcale - odparł śmiejąc się - ale musiałem coś nazmyślać ojcu, a pomysł z nagrodą nie jest zły- dodał Alex, a po chwili zastanowienia powiedział - Nie zdziwię się jak to będzie w nowym wydaniu ,,Proroka Codziennego".
- Złapanie Pettigrewa było w dzisiejszym wydaniu i było też o pojawieniu się Założycieli. Pisali też o tobie Harry - powiedział cicho Lord Longbottom, a chłopcy jęknęli cicho.
- Czemu ta szkoła nie jest odcięta od świata?
Neville i Ronem zaśmiali się cicho i udali się na zajęcia.
- Kto się tak drze? - mruknął Alex, nie słysząc odpowiedzi, zawołał:
- Harry!
Odpowiedziało mu ciche, stłumione ale rozbawione:
- Tak?
- Kto się tak drze? Co znowu wymyślili rodzice?
Alex zarejestrował wybuch śmiechu kilku osób i cicho westchnął.
- Łapa jeśli znowu z mojego pokoju robisz salon przyjęć, to tym razem nie żyjesz. - warknął zaspany.
Do osób, które się śmiały dołączył jego brat.
- Z czego rżycie, durnie?
Śmiechy stały się tylko głośniejsze.
- Koniec tego dobrego! Wynocha z mojego pokoju! W tej chwili! - krzyknął zdenerwowany, że nie dając mu się wyspać.
- Alex?
- Czego?
- Jaki dziś dzień?
- Twój ostatni! - wrzasnął, łapiąc za poduszkę, którą miał zamiar rzucić w bliźniaka.
Stanął na łóżku i otworzył oczy by znaleźć Harry'ego. Mam cię! I rzucił poduszką w brata.
- Jakim prawem krzyczysz w moim pokoju, kiedy śpię? Ile razy mam ci powtarzać, że Mikuś mnie obudzi i tego robić nie musisz? - krzyczał na brata.
Harry, który starał się zachować spokój, poległ i ponownie wybuchnął śmiechem.
A to jeszcze bardziej zdenerwowało Aleksa, który skoczył z łóżka, podbiegł do zielonookiego i zaczął go okładać poduszką.
- Ty! Wredna! Kanalio! Jakim! Prawem! Mnie! Budzisz!- po każdym słowie następował cios, aż chłopak poczuł dłoń na ramieniu i gwałtownie się odwrócił, krzycząc:
- Czego?!? - skupił wzrok na osobie, na którą patrzył - Ron? - spytał zdziwiony - Ale, jak przecież.... - i wybuchnął śmiechem.
- Ale się wygłupiłem! - pod chłopakiem załamały się nogi i upadł na podłogę, ciągle się śmiejąc.
Śmiał się i śmiał nie mogąc się uspokoić. Między czasie dołączyła do niego reszta chłopaków. Minęło jakieś pół godziny zanim się uspokoi i doprowadzili do porządku na tyle, żeby wyjść z dormitorium i dołączyć do reszty osób idących na śniadanie.
Gdy szli towarzyszyły nim szepty. Ludzie stawali na palcach żeby lepiej zobaczyć Aleksa, na nawet wracali się by mu się przyjrzeć. Seamus spytał się Harry'ego skąd znał hasło do ich Domu, a on uśmiechnął się tajemniczo i odparł, że nie potrzebuje hasła. Po wejściu do Wielkiej Sali rozdzielili się. Harry poszedł do swojego stołu, a reszta udała się do stołu Gryffindoru.
Śniadanie zbliżało się ku końcowi, kiedy przy stole Gryffindoru pojawiła się McGonagall rozdająca plany zajęć. Skończywszy z swoim domem ruszyła w stronę stołu przy którym siedział Harry.
- Panie Potter.. - przerwała, bo chłopak podał jej kartkę.
- To mój plan zajęć. Myślę, że powinna pani profesor go sobie skopiować. - zasugerował cicho, a ona zastosowała się tego i uzyskaniu kopi planu, wróciła na swoje miejsce.
Uczniowie zaczęli się rozchodzić aby przygotować do zajęć, które miały się niedługo zacząć. Harry założył torbę z książkami na ramkę i podszedł do brata, który rozmawiał z Ronem. Alex zobaczył brata, do którego podszedł Neville i wciągnął go w rozmowę.
- Co masz pierwsze? - zapytał kasztanowłosy
- Zaklęcia - odpowiedział pyzaty chłopiec, spoglądając na kartkę.
- Neville nie chodziło mi o ciebie - zaśmiał się cicho - Przecież zajęcia mamy wspólne.
- Och - Neville zrobił się cały czerwony.
- Nie przejmuj się nim Nev - poklepał go po ramieniu Harry - Mam Historię Magii z Hufflepuffem.
- Nuda - stwierdził Ron
- Kto historii nie zna, ten błędy popełnia. - zacytował Remusa Harry i pociągnął w stronę wyjścia z sali młodego Lorda, a
Alex i Neville wybuchnęli śmiechem, na widok miny rudzielca. Wyszli z sali nadal się śmiali i dlatego zderzyli się osobami idącymi z naprzeciwka.
- Witaj, ojcze. - uśmiechnął się Alex, po zobaczeniu z kim się zderzyli - Właśnie szukaliśmy cię.
- A z jakiego to powodu? - zapytał podejrzliwie Lord Potter.
- Parszywek, to znaczy Glizdogon, zajął miejsce chowańca Rona i pomyślałem...
Łapa zaśmiał się, gdy zrozumiał pomysł chłopaka.
- Chcesz ufundować nagrodę zamian za pomoc w złapaniu tego parszywego zdrajcy?
Alex pokiwał głową, a twarz Rona przybrała barwę czerwoną. Ojciec bliźniaków wyglądał na zdziwionego, że jego starszy syn wyszedł z jakąś inicjatywą samodzielnie jednak zgodził się.
- Zajmę się tym, a ty skup się na nauce. Alex obejrzał się na brata, który rozmawiał z Łapą. James odwrócił się zobaczyć na co patrzy jego syn i zobaczył żegnających się. Lordowie wraz z resztą aurorów szybko opuścili zamek.
Gdy szli na lekcje zaciekawiony Harry zapytał:
- Myślałeś nad tym wcześniej?
- To z nagrodą? Wcale - odparł śmiejąc się - ale musiałem coś nazmyślać ojcu, a pomysł z nagrodą nie jest zły- dodał Alex, a po chwili zastanowienia powiedział - Nie zdziwię się jak to będzie w nowym wydaniu ,,Proroka Codziennego".
- Złapanie Pettigrewa było w dzisiejszym wydaniu i było też o pojawieniu się Założycieli. Pisali też o tobie Harry - powiedział cicho Lord Longbottom, a chłopcy jęknęli cicho.
- Czemu ta szkoła nie jest odcięta od świata?
Neville i Ronem zaśmiali się cicho i udali się na zajęcia.
Harry dowiedział się, że Historia Magii była jedynym przedmiotem
prowadzonym przez ducha. Profesor Binnis był bardzo stary i pewnego
wieczoru zasnął przed kominkiem w pokoju nauczycielskim, a kiedy rano
wstał by iść na lekcję, był już bez ciała. Binnis całą lekcję dyktował
im długie listy dat i nazwisk, od czasu do czasu zapadając w drzemkę. Co
sąsiadki z ławki Harry'ego wykorzystały do poznania go, a były to Susan
Bones i Hanna Abbott.
Następne były -
tym razem z Ravenclawem - Zaklęcia. Flitwick, mistrz zaklęć i uroków,
był maleńkim nauczycielem, który musiał stać na stosie ksiąg aby
zobaczyć coś spoza katedry. Podczas pierwszej lekcji kiedy sprawdzał
listę obecności i doszedł do nazwiska Harry'ego, powiedział, że ma
nadzieję, że okaże się tak samo pojętnym uczniem tak jak jego brat, co
wywoływało u niego śmiech. Profesor dał im prace domowe do zrobienia.
Poznał też Terry'ego i Mandy.
Obiad
trwał w najlepsze i Harry siedział z przy stole Gryffindoru, gdy nagle
znikąd pojawiły się fajerwerki. Wybuchając utworzyły napis:
Weasleyowie!
Nie macie z nami szans,
Huncwoci wróci do Hogwartu bram.
W
sali natychmiast rozległy się głośniejsze szepty, a miny profesorów
wyrażały zdziwienie, niepokój i niezadowolenie. Bliźniacy Weasley
zaśmiali się i krzyknęli:
- Jeszcze się okaże kto będzie górą.
A Harry uśmiechnął się lekko. Syri wywiązał się z części umowy, teraz jego kolej.
Wyszeptał cicho zaklęcie, którego nauczył go ojciec chrzestny i cała sala zapełniła się dymem. Kiedy profesorowie usunęli dym okazało się, że każdy z nich ma inny kolor włosów. Co sprawiło, że uczniowie przy każdym stole parsknęli śmiechem. Przykładowo McGonagall miała niebieskie włosy, Dumbledore żółte (brodę też), Sprout jadowicie zielone, Snape różowe. To ostatnie wywołało dużo śmiechu, bynajmniej każdy uczeń, który spojrzał na niego i wybuchnął śmiechem, został nagrodzony mrożącym krew w żyłach spojrzeniem. Próby zmienienia koloru włosów na prawidłowy kolor, nie przynosiły skutku, bo zaklęcie powinno utrzymywać się przez trzy dni.
- Jeszcze się okaże kto będzie górą.
A Harry uśmiechnął się lekko. Syri wywiązał się z części umowy, teraz jego kolej.
Wyszeptał cicho zaklęcie, którego nauczył go ojciec chrzestny i cała sala zapełniła się dymem. Kiedy profesorowie usunęli dym okazało się, że każdy z nich ma inny kolor włosów. Co sprawiło, że uczniowie przy każdym stole parsknęli śmiechem. Przykładowo McGonagall miała niebieskie włosy, Dumbledore żółte (brodę też), Sprout jadowicie zielone, Snape różowe. To ostatnie wywołało dużo śmiechu, bynajmniej każdy uczeń, który spojrzał na niego i wybuchnął śmiechem, został nagrodzony mrożącym krew w żyłach spojrzeniem. Próby zmienienia koloru włosów na prawidłowy kolor, nie przynosiły skutku, bo zaklęcie powinno utrzymywać się przez trzy dni.
Po zajęciach chłopcy udali się
na poszukiwanie Irytka i znaleźli go niedaleko trzeciego piętra. Duch
widząc drugiego z bliźniaków, pogratulował mu pomysłu i znikł, bo
zauważyli Panią Noriss, kotkę Filcha. Bliźniacy widząc kościste, bure
stworzenie o wypukłych, płonących oczach szybko się zmyli. Alex zdążył
dać mocnego kopniaka kotce, a ta prychnęła na niego.
Biegnąc prosto przed siebie i skręcając w pierwszy lepszy zakręt szybko się zgubili.
Obrazy, które mijali miały puste ramy, bo nawzajem się odwiedzały więc niezbyt mogli zapytać ich o drogę, a duchy wcale nie były lepsze. Prześlizgiwały się nagle za drzwi lub ścian, a pomóc nie chciały. Błądzili po korytarzach aż spotkali Prawie Bezgłowego Nicka. A ten cieszył się, że mógł pokazać drogę nowym Gryfonom.
Biegnąc prosto przed siebie i skręcając w pierwszy lepszy zakręt szybko się zgubili.
Obrazy, które mijali miały puste ramy, bo nawzajem się odwiedzały więc niezbyt mogli zapytać ich o drogę, a duchy wcale nie były lepsze. Prześlizgiwały się nagle za drzwi lub ścian, a pomóc nie chciały. Błądzili po korytarzach aż spotkali Prawie Bezgłowego Nicka. A ten cieszył się, że mógł pokazać drogę nowym Gryfonom.
Następny dzień wyglądał podobnie tylko, tym razem bez widowiskowej
pobudki Aleksa. Chłopak o kruczoczarnych włosach znowu przyszedł do
dormitorium brata i zaszli całą wraz z Ronem i Nevlle'm na śniadanie.
Prorok Codzienny oczywiście napisał artykuł o nagrodzie jaką dostał Ród Weasley za pomoc w złapaniu Petera Pettigrewa, co spowodowało narzekania Alexa. Co więcej, na śniadaniu przyleciała do Rona sowa i miała dla niego list. Ptak był maleńki, a ubarwienie miał szare i była najwyraźniej zachwycona, że dostarczyła list, a jej zachowanie rozmieszało wszystkich przy stole. Okazało się, że ta sowa to prezent od Lorda Blacka zamian za utraconego chowańca.
Prorok Codzienny oczywiście napisał artykuł o nagrodzie jaką dostał Ród Weasley za pomoc w złapaniu Petera Pettigrewa, co spowodowało narzekania Alexa. Co więcej, na śniadaniu przyleciała do Rona sowa i miała dla niego list. Ptak był maleńki, a ubarwienie miał szare i była najwyraźniej zachwycona, że dostarczyła list, a jej zachowanie rozmieszało wszystkich przy stole. Okazało się, że ta sowa to prezent od Lorda Blacka zamian za utraconego chowańca.
Dziś Harry miał zajęcia z profesor Sprout wraz z Gryffindorem.
Mistrzyni Zielarstwa była niską, przysadzistą kobietą o rozwianych
włosach, które przytrzymywała połatana tiara, a jej szata była powalana
ziemią.
Zaprowadziła ich do cieplarni i uczyli się jak hodować rośliny i grzyby, a także co z nimi robić.
Zaprowadziła ich do cieplarni i uczyli się jak hodować rośliny i grzyby, a także co z nimi robić.
Podczas obiadu Harry poprosił Neville o ,,Proroka Codziennego". Tego
wczorajszego i tego co przyszedł rano. Potem usiadł przy swoim stole i
zerknął na pierwszą stronę wczorajszego wydania.
Pettigrew nareszcie złapany!! (str. 3)
Powrót Założycieli do Hogwartu?!? (str. 5)
Postanowił zacząć od drugiego artykułu by jak najszybciej mieć go z głowy.
Pettigrew nareszcie złapany!! (str. 3)
Powrót Założycieli do Hogwartu?!? (str. 5)
Postanowił zacząć od drugiego artykułu by jak najszybciej mieć go z głowy.
Powrót Założycieli do Hogwartu?!?
Dziś wieczór w szkole Magii i Czarodziejstwa w Howardzie na powrót zawitała czwórka Założycieli. I to za sprawą Harry'ego Pottera! (Przypomnijmy, że ten chłopak jest młodszym bratem Chłopca, Który Przeżył.) Świadek, który chce pozostać anonimowy opowiedział naszej reporterce, Ricie Skeeter, o tym co widział.
,,Gdy tylko Lord Junior Młodszy Potter założył tiarę Przydziału, ta wykrzyczała: Nareszcie. A potem zaczęła śpiewać o nim jako potomku czwórki i Dziecinie Hogwartu. Następne wydarzenia działy się niemal w jednej chwili. Młodszy z bliźniaków Lordostwa Potterów, otoczony I znikł. A potem został pojawił się z został znienacka wraz z czwórką zakapturzonych postaci. - Mówił podekscytowany świadek.
Na pytanie reporterki, dlaczego myśli, że to Założyciele, odpowiedział: ,,Każda z tych postaci miała pelerynę z innym zwierzęciem. Wąż. Lew. Borsuk. I sokół. Zmienili wygląd Wielkiej Sali! A magię aż się od nich czuło."
Harry Potter, Lord Junior Młodszy Potter, został uznany za Dziecko Hogwartu i nie został przydzielony do żadnego domu! Czy to wskazuje na jego prawdopodobną wyjątkowość, która w rodzie Potterów jest niemal powszechna? A może raczej ten nie niepozorny potomek szanowanego rodu jest niezupełnie magiczny i rodzinna Potterów musiała posunąć aż do oszustwa by to ukryć?
W każdym razie Potter został Dzieckiem Hogwartu, a je jak się okazało obowiązują inne zasady. Czytaj o nich na stronie 7.
Dziś wieczór w szkole Magii i Czarodziejstwa w Howardzie na powrót zawitała czwórka Założycieli. I to za sprawą Harry'ego Pottera! (Przypomnijmy, że ten chłopak jest młodszym bratem Chłopca, Który Przeżył.) Świadek, który chce pozostać anonimowy opowiedział naszej reporterce, Ricie Skeeter, o tym co widział.
,,Gdy tylko Lord Junior Młodszy Potter założył tiarę Przydziału, ta wykrzyczała: Nareszcie. A potem zaczęła śpiewać o nim jako potomku czwórki i Dziecinie Hogwartu. Następne wydarzenia działy się niemal w jednej chwili. Młodszy z bliźniaków Lordostwa Potterów, otoczony I znikł. A potem został pojawił się z został znienacka wraz z czwórką zakapturzonych postaci. - Mówił podekscytowany świadek.
Na pytanie reporterki, dlaczego myśli, że to Założyciele, odpowiedział: ,,Każda z tych postaci miała pelerynę z innym zwierzęciem. Wąż. Lew. Borsuk. I sokół. Zmienili wygląd Wielkiej Sali! A magię aż się od nich czuło."
Harry Potter, Lord Junior Młodszy Potter, został uznany za Dziecko Hogwartu i nie został przydzielony do żadnego domu! Czy to wskazuje na jego prawdopodobną wyjątkowość, która w rodzie Potterów jest niemal powszechna? A może raczej ten nie niepozorny potomek szanowanego rodu jest niezupełnie magiczny i rodzinna Potterów musiała posunąć aż do oszustwa by to ukryć?
W każdym razie Potter został Dzieckiem Hogwartu, a je jak się okazało obowiązują inne zasady. Czytaj o nich na stronie 7.
Gdy Harry skończył czytać nie wiedział czy ma się śmiać czy też rozpaczać nad głupotą niektórych ludzi.
Szybko odwrócił strony gazety wstecz i zaczął czytać artykuł, w którym imię jego brata pojawiało się niemal w każdym zdaniu.
Szybko odwrócił strony gazety wstecz i zaczął czytać artykuł, w którym imię jego brata pojawiało się niemal w każdym zdaniu.
Pettigrew nareszcie złapany!!
Po pokonaniu Czarnego Pana przez Chłopca, Który Przeżył, ataki jego Zwolenników, nie wszystkich złapanych jeszcze, zdarzały się rzadko -zwłaszcza po jedenastu latach. Jednak dziś coroczna podróż uczniów szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Ekspresem Hogwart mogła skończyć się tragicznie.
Znany nam wszystkim Preter Pettigrew - Śmierciożerca i Zdrajca Tajemnicy Potterów - był wśród dzieci w pociągu. A ukrywał się on w swojej formie animagicznej - szczur. Jak udało się nam dowiedzieć dostał się on do przedziału, w którym to przebywał Lord Junior Alex Potter wraz z innymi uczniami. A byli młodszy brat Aleksa, Lord Junior Młodszy - Harry Potter, Lord - Neville Longbottom oraz Ronald Weasley i Hermiona Granger.
Czyżby Śmierciożerca chciał pomścić swojego Pana?
Na to pytanie z pewnością, każdy może sobie odpowiedzieć: TAK!
Jednakże Młody Lord zorientował się co jest nie tak, gdy szczur wspomnianego już Weasleya chciał zabrać mu różdżkę.
Kiedy już ochrona pociągu składająca się z aurorów Ministerstwa Magi, zrozumiała co się wydarzyło pod jej nieuwagę, Zdrajca był już nieprzytomny.
Alex Potter unieruchomił i pozbawił przytomności - zapewne dzięki temu samemu szczęściu, dzięki któremu udało mu się przeżyć.
Przybyli na peron w Hogsmeade, Lordowie Potter i Black nie wysili się by skomentować to wydarzenie.
Czy to ignorancja wobec zagrożenia jakim jest złapany Śmierciożerca?
Ów dwaj Lordowie, byli świadkami wydarzeń opisywanych na stronie 5 i 6. To również zostawili bez komentarza. Skoro Lordowie nie wyrażają swojej opinii wobec tak ważnych wydarzeń, czy nasze społeczeństwo powinno czuć się zagrożone? Czy też te braki mają ukryć działalność (lub też niekompetencję) pracowników ministerstwa?
Postaramy się was, naszych czytelników informować o tym na bieżąco, a na razie świętujmy złapanie Śmierciożercy.
Po pokonaniu Czarnego Pana przez Chłopca, Który Przeżył, ataki jego Zwolenników, nie wszystkich złapanych jeszcze, zdarzały się rzadko -zwłaszcza po jedenastu latach. Jednak dziś coroczna podróż uczniów szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, Ekspresem Hogwart mogła skończyć się tragicznie.
Znany nam wszystkim Preter Pettigrew - Śmierciożerca i Zdrajca Tajemnicy Potterów - był wśród dzieci w pociągu. A ukrywał się on w swojej formie animagicznej - szczur. Jak udało się nam dowiedzieć dostał się on do przedziału, w którym to przebywał Lord Junior Alex Potter wraz z innymi uczniami. A byli młodszy brat Aleksa, Lord Junior Młodszy - Harry Potter, Lord - Neville Longbottom oraz Ronald Weasley i Hermiona Granger.
Czyżby Śmierciożerca chciał pomścić swojego Pana?
Na to pytanie z pewnością, każdy może sobie odpowiedzieć: TAK!
Jednakże Młody Lord zorientował się co jest nie tak, gdy szczur wspomnianego już Weasleya chciał zabrać mu różdżkę.
Kiedy już ochrona pociągu składająca się z aurorów Ministerstwa Magi, zrozumiała co się wydarzyło pod jej nieuwagę, Zdrajca był już nieprzytomny.
Alex Potter unieruchomił i pozbawił przytomności - zapewne dzięki temu samemu szczęściu, dzięki któremu udało mu się przeżyć.
Przybyli na peron w Hogsmeade, Lordowie Potter i Black nie wysili się by skomentować to wydarzenie.
Czy to ignorancja wobec zagrożenia jakim jest złapany Śmierciożerca?
Ów dwaj Lordowie, byli świadkami wydarzeń opisywanych na stronie 5 i 6. To również zostawili bez komentarza. Skoro Lordowie nie wyrażają swojej opinii wobec tak ważnych wydarzeń, czy nasze społeczeństwo powinno czuć się zagrożone? Czy też te braki mają ukryć działalność (lub też niekompetencję) pracowników ministerstwa?
Postaramy się was, naszych czytelników informować o tym na bieżąco, a na razie świętujmy złapanie Śmierciożercy.
Coś takiego mogła wymyślić tylko Skeeter
- pomyślał Harry i odechciało mu się czytać kolejnego artykułu tej
reporterki i ograniczył się do przeczytania tytułu, który aż kipiał
ironią.
Lordowie nagradzają NIEWINNYCH?!
Lordowie nagradzają NIEWINNYCH?!
Tego samego dnia ale o północy - uczestniczył na Astronomii. Na tych
lekcjach uczestniczył cały pierwszy rok. Uczyli się studiować niebo
przez teleskopy oraz poznawali nazwy różnych gwiazd i planet.
Innymi zajęciami były Transmutacja czy OPCM ale te to już inne dni,
które wyglądały podobnie więc raczej skupmy się na lekcjach.
To pierwsze miał z Slytherinem, a uczyła jej profesor MGonagall. Już na
pierwszej lekcji, ledwo usiedli w ławkach, pokazała co potrafi.
Zamieniła katedrę w motyla, a potem z powrotem. Zrobiło to wrażenie na
uczniach.
A jeśli mowa o uczniach...
Blaise i Teodor mimo, że wylądowali w Slytherinie (i to z Lordem Juniorem Malfoy!) to chętnie rozmawiali z bliźniakami, szczególności Harrym, który wolał towarzystwo tej dwójki niżeli Rona i Seamusa.
Następnie McGonagall kazała im zapisać mnóstwo skomplikowanych reguł i wskazówek. Potem każdy dostał zapałkę i miał ją spróbować przemienić w igłę.
Harry'emu udało się mu tego dokonać. Jego igła była srebrna i zaostrzona, a McGonagall uśmiechnęła się do niego.
A jeśli mowa o uczniach...
Blaise i Teodor mimo, że wylądowali w Slytherinie (i to z Lordem Juniorem Malfoy!) to chętnie rozmawiali z bliźniakami, szczególności Harrym, który wolał towarzystwo tej dwójki niżeli Rona i Seamusa.
Następnie McGonagall kazała im zapisać mnóstwo skomplikowanych reguł i wskazówek. Potem każdy dostał zapałkę i miał ją spróbować przemienić w igłę.
Harry'emu udało się mu tego dokonać. Jego igła była srebrna i zaostrzona, a McGonagall uśmiechnęła się do niego.
Wieczorem
kiedy rozmawiał na kolacji z bratem, dowiedział się, że z pierwszego
roku Gryfonów udało się tylko Hermionie. Wtedy do rozmowy włączył się
Ron i zaczął narzekać jaka ona jest okropna i przemądrzała. Zaobserwował
też jaka była reakcja dziewczyny, a ta zesztywniała i pochyliła głowę
nad swoim talerzem.
OPCM, czyli Obrona Przed Czarną Magią. Uczył jej profesor Quirrell,
który nadal nosił turban na głowie, od którego cuchnęło czosnkiem. OPCM
była lekcją łączoną i miał ją i z Puchonami, i z Krukonami.
Turban profesora wydzielał okropny zapach. Wszyscy z starszych klas uważali, że to z powodu czosnku, którego podobno nosił w nakryciu głowy, by chronił go przed wampirami.
Harry pamiętając ostrzeżenie od Gryffilindora, trzymał się od niego jak najdalej. Siadał z tyłu klasy, a mimo to miał dziwne uczucie, że coś jest nie tak.
Turban profesora wydzielał okropny zapach. Wszyscy z starszych klas uważali, że to z powodu czosnku, którego podobno nosił w nakryciu głowy, by chronił go przed wampirami.
Harry pamiętając ostrzeżenie od Gryffilindora, trzymał się od niego jak najdalej. Siadał z tyłu klasy, a mimo to miał dziwne uczucie, że coś jest nie tak.
Nadszedł piątek i pora na lekcje z Postrachem Hogwardzkich Lochów.
Pierwsza lekcja Eliksirów była męką dla starszego z bliźniaków. I fakt, że były łączone z Ślizgonani był dla niego udręką i radością, bo te lekcje eliksirów miał również dziś Harry.
Eliksirów uczył Snape, który był opiekunem domu Węża. Ron twierdził, że traktuje on swój dom z taryfą ulgową i narzekał czemu McGonagall ich tak nie traktuje.
Pierwsza lekcja Eliksirów była męką dla starszego z bliźniaków. I fakt, że były łączone z Ślizgonani był dla niego udręką i radością, bo te lekcje eliksirów miał również dziś Harry.
Eliksirów uczył Snape, który był opiekunem domu Węża. Ron twierdził, że traktuje on swój dom z taryfą ulgową i narzekał czemu McGonagall ich tak nie traktuje.
Właśnie zapomniałabym profesor McGonagall oprócz funkcji
wicedyrektora, Mistrzyni Transmutacji, była jeszcze opiekunką Domu Lwa
co nie przeszkadzało jej zadawać im mnóstwo pracy domowej. Na co
narzekał brat Harry'ego wraz z Ronem. O dziwo, Neville wydawał się być
zadowolony, że mają tyle zadane, gdyż wszystkie prace domowe odrabiał
wraz z zielonookim w bibliotece lub w Pokoju Wspólnym Gryffindoru.
Profesor Snape odczytując listę, zatrzymał się przy nazwisku Potter i spojrzał na Aleksa.
- Alex Potter. Nasza nowa znakomitość. - powiedział cicho, a kilku Ślizgonów parsknęli śmiechem, zasłaniając usta.
Czarnooki profesor dołączył odczytywać listę obecności i mogło się wydawać, że nie dostrzegał obecności drugiego z bliźniaków, gdyż tylko przeczytał jego nazwisko. Profesor powiódł spojrzeniem po klasie.
- Jesteście tu aby nauczyć się subtelnej i jednocześnie ścisłej sztuki przyrządzania eliksirów - rozpoczął szeptem. Choć mówił cicho to utrzymywał w klasie ciszę bez podnoszenie głosu. - Żadnego głupiego machania różdżką tylko piękno kipiącego kotła i unoszącej się z niego roziskrzonej pary. Delikatna moc płynów, które pełzną poprzez żyły człowieka by oczarować umysł i usidlić zmysły... Mogę was nauczyć, jak uwięzić w butelce sławę, uwarzyć chwałę, a nawet powstrzymać śmierć, jeśli tylko nie jesteście bandą bałwanów, jakich zwykle muszę nauczać.
Króciutkie przemówienie pozostawiło po sobie głuchą ciszę.
- Potter Alex! - powiedział znienacka profesor - Jeśli ci powiem, żebyś znalazł bezoar, gdzie będziesz go szukał?
Ręka Hermiony Granger wystrzeliła natychmiast w górę. Alex przełknął ciężko, czując na sobie świdrujące spojrzenie.
- Bezoar to kamień tworzący się w żołądku kozy, który chroni przed wieloma truciznami, profesorze.
Snape zacisnął usta w wąską linię.
- Jaka jest różnica między mordownikiem a tojadem żółtym?
- To jedna i ta sama roślina zwana też akonitem, panie profesorze.
- Co mi wyjdzie gdy dodam sproszkowanego korzenia asfodelusa do nalewki z piołunu?
Alex przygryzł wargę. Tego jeszcze nie zdążył przeczytać. Rozdział o nalewkach miał zacząć dzisiaj.
- Nie wiesz? - rzekł drwiąco Snape - Najwidoczniej sława to nie wszystko.
Rozległy się pojedyncze śmiechy Ślizgonów, od strony Gryfonów brązowooki dostał wsparcie.
- Twój ojciec jest aurorem, tak? - zapytał zjadliwym tonem.
- Tak.. - odpowiedział niepewnie zapytany.
- Podaj decydujący składnik dla Eliksiru Wielosokowego.
- Ale profesorze, tego nie ma w podręczniku! - zaprotestowała Hermiona.
- Milcz Granger - warknął Snape - Znasz odpowiedź, że się odzywasz?
- Nie, profesorze. - powiedziała cicho.
- A ty Potter odpowiesz wreszcie? - warknął ponownie Mistrz Eliksirów.
- Nie - ledwo było słychać odpowiedź chłopca.
- Drugi Potter. Wiesz co to jest, mimo niekompetencji swego brata?
Harry spojrzał na brata, który kiwnął głową.
- Aby Eliksir Wielosokowy zadział potrzebny jest włos osoby, w którą chcemy się zmienić.
- A wcześniejsze pytanie?
Zielonooki przygryzł wargę by przypomnieć sobie o co chodziło, Snape widząc to powiedział:
- Sproszkowany korzeń asfodelusa plus nalewka z piołunu?
- Asfodelus i piołun dają napój usypiający o takiej mocy, że jest znany jako wywar żywej śmierci.
- Może być. Dwa punkty dla domu, w którym jesteś.
Gryfoni poczuli się oburzeni, przecież wszyscy wiedzieli ile punktów dla Wężów zdobył już jedenastolatek, a Snape jeszcze dodatkowo wykorzystuje sytuację.
Profesor nie zważając na oburzenie części klasy, podzielił uczniów w pary i kazał sporządzić prosty napój leczący z czyraków. Miotał się po lochu w swojej długiej, czarnej pelerynie, obserwując, jak odważają suszoną pokrzywę i kruszą kły węża.
Nagle loch wypełniła chmura gryzącego, zielonego dymu i rozległ się głośny syk. Wszystkie głowy odwróciły się w stronę dźwięku. Kociołek Lorda Longbottona spadł na posadzkę, oblewając przy tym jego samego.
- Potter młodszy, zaprowadź go do skrzydła szpitalnego.
A potem podszedł do Alexa i Rona.
- Czemu nie pilnowałeś brata i jego idiotowatego kolegi? - warknął do kasztanowłosego.
Twarz pytanego wyrażała całkowite zdziwienie.
- Ja.. Ja nie wiedziałem, że..
- To na przyszłość już będziesz wiedział - warknął ponownie i odszedł od ich stolika.
- Alex Potter. Nasza nowa znakomitość. - powiedział cicho, a kilku Ślizgonów parsknęli śmiechem, zasłaniając usta.
Czarnooki profesor dołączył odczytywać listę obecności i mogło się wydawać, że nie dostrzegał obecności drugiego z bliźniaków, gdyż tylko przeczytał jego nazwisko. Profesor powiódł spojrzeniem po klasie.
- Jesteście tu aby nauczyć się subtelnej i jednocześnie ścisłej sztuki przyrządzania eliksirów - rozpoczął szeptem. Choć mówił cicho to utrzymywał w klasie ciszę bez podnoszenie głosu. - Żadnego głupiego machania różdżką tylko piękno kipiącego kotła i unoszącej się z niego roziskrzonej pary. Delikatna moc płynów, które pełzną poprzez żyły człowieka by oczarować umysł i usidlić zmysły... Mogę was nauczyć, jak uwięzić w butelce sławę, uwarzyć chwałę, a nawet powstrzymać śmierć, jeśli tylko nie jesteście bandą bałwanów, jakich zwykle muszę nauczać.
Króciutkie przemówienie pozostawiło po sobie głuchą ciszę.
- Potter Alex! - powiedział znienacka profesor - Jeśli ci powiem, żebyś znalazł bezoar, gdzie będziesz go szukał?
Ręka Hermiony Granger wystrzeliła natychmiast w górę. Alex przełknął ciężko, czując na sobie świdrujące spojrzenie.
- Bezoar to kamień tworzący się w żołądku kozy, który chroni przed wieloma truciznami, profesorze.
Snape zacisnął usta w wąską linię.
- Jaka jest różnica między mordownikiem a tojadem żółtym?
- To jedna i ta sama roślina zwana też akonitem, panie profesorze.
- Co mi wyjdzie gdy dodam sproszkowanego korzenia asfodelusa do nalewki z piołunu?
Alex przygryzł wargę. Tego jeszcze nie zdążył przeczytać. Rozdział o nalewkach miał zacząć dzisiaj.
- Nie wiesz? - rzekł drwiąco Snape - Najwidoczniej sława to nie wszystko.
Rozległy się pojedyncze śmiechy Ślizgonów, od strony Gryfonów brązowooki dostał wsparcie.
- Twój ojciec jest aurorem, tak? - zapytał zjadliwym tonem.
- Tak.. - odpowiedział niepewnie zapytany.
- Podaj decydujący składnik dla Eliksiru Wielosokowego.
- Ale profesorze, tego nie ma w podręczniku! - zaprotestowała Hermiona.
- Milcz Granger - warknął Snape - Znasz odpowiedź, że się odzywasz?
- Nie, profesorze. - powiedziała cicho.
- A ty Potter odpowiesz wreszcie? - warknął ponownie Mistrz Eliksirów.
- Nie - ledwo było słychać odpowiedź chłopca.
- Drugi Potter. Wiesz co to jest, mimo niekompetencji swego brata?
Harry spojrzał na brata, który kiwnął głową.
- Aby Eliksir Wielosokowy zadział potrzebny jest włos osoby, w którą chcemy się zmienić.
- A wcześniejsze pytanie?
Zielonooki przygryzł wargę by przypomnieć sobie o co chodziło, Snape widząc to powiedział:
- Sproszkowany korzeń asfodelusa plus nalewka z piołunu?
- Asfodelus i piołun dają napój usypiający o takiej mocy, że jest znany jako wywar żywej śmierci.
- Może być. Dwa punkty dla domu, w którym jesteś.
Gryfoni poczuli się oburzeni, przecież wszyscy wiedzieli ile punktów dla Wężów zdobył już jedenastolatek, a Snape jeszcze dodatkowo wykorzystuje sytuację.
Profesor nie zważając na oburzenie części klasy, podzielił uczniów w pary i kazał sporządzić prosty napój leczący z czyraków. Miotał się po lochu w swojej długiej, czarnej pelerynie, obserwując, jak odważają suszoną pokrzywę i kruszą kły węża.
Nagle loch wypełniła chmura gryzącego, zielonego dymu i rozległ się głośny syk. Wszystkie głowy odwróciły się w stronę dźwięku. Kociołek Lorda Longbottona spadł na posadzkę, oblewając przy tym jego samego.
- Potter młodszy, zaprowadź go do skrzydła szpitalnego.
A potem podszedł do Alexa i Rona.
- Czemu nie pilnowałeś brata i jego idiotowatego kolegi? - warknął do kasztanowłosego.
Twarz pytanego wyrażała całkowite zdziwienie.
- Ja.. Ja nie wiedziałem, że..
- To na przyszłość już będziesz wiedział - warknął ponownie i odszedł od ich stolika.
Kiedy znaleźli się wreszcie poza lochami, Ron zaczął narzekać
na Snape. Że jest... (No może nie przytaczać epitetów, których użył). W
każdym razie Gryfoni nie wspominali tej lekcji za dobrze i wcale nie
cieszyła ich myśl, że za tydzień znów będą musieli przekroczyć próg
klasy, w której urzędował Mistrz Eliksirów.
------
Czekam na wasze komentarze i opinie.
Pozdrowienia -
------
Czekam na wasze komentarze i opinie.
Pozdrowienia -
Amei
Ps. Nie za krótki?
“. jego igła”-z dużej :)
OdpowiedzUsuńZnalazłam jeszcze kilka błędów , ale nie chce mi się wypisać. ;-;
Czekam na kolejne rozdziały i życzę weny! ~WMM
Poprawione ;)
UsuńFajny rozdział :)
OdpowiedzUsuńBardzo ładnie piszesz
Życzę Weny
Ekstra po prostu nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńfajnie fajnie ;p to kiedy next? taa wiem moje komentarze są taaaaaakie kreatywne i twórcze ;p
OdpowiedzUsuńno, nie da się temu zaprzeczyć. a co do rozdziału - pomimo moich ostatnich problemów zdrowotnych - postaram się się go skączyć w ten długi weekend ;)
UsuńOch po prostu nie mogę się już doczekać nowego rozdziału
OdpowiedzUsuńPo prostu nie wytrzymam :)
Sevcio jest genialny! :)
OdpowiedzUsuń