Heja!
Ten rozdział jest w miarę szybko ale może się wam wydać krótki.
Ten rozdział jest w miarę szybko ale może się wam wydać krótki.
Ten rozdział dedykowany anonimowemu, który pozostawił komentarz pod poprzednim rozdziałem. :) [Mogę liczyć, że ten też skomentujesz?] Mam prośbę następnym razem się podpisz, żebym wiedziała komu dedykować rozdział!
A oto on!!!
A oto on!!!
Rozdział 8
Oczekiwaniu na test.
Oczekiwaniu na test.
Kolejny ranek powitał uczniów słonecznym dniem. Śniadanie w sobotę miało atrakcję w postaci obecności jednej z Założycielek. Roweny Ravenclaw. Krukoni byli z tego bardzo zadowoleni. Zwłaszcza, że złotowłosa nie siedziała przy stole Dzieci Hogwartu z Harry'm, lecz z nimi. Uważnie obserwowali i czarodziejkę, i zielonookiego ale żadnemu z nich widocznie to nie przeszkadzało. Kobieta wręcz odwzajemniała ich spojrzenia. Jednak nie rozmawiała z nikim więcej niż osobami z drużyny quidditcha. I tak rozmawiała tylko o przetestowaniu Harry'ego, które Davies zaplanował na dziś po obiedzie. Twierdził, że wcześniej nie ma czasu, ale to jakoś nie przekonało złotowłosej, aczkolwiek nie kwestionowała jego decyzji. Cieszyła się, że nie zamierzał zwlekać, bo wtedy byłoby mniej czasu mieli by pozostali kapitanowie. Ciekawe czy też była świadoma, że właśnie o to chodziło Rogerowi, który miał na uwadze słowa Slytherina.
Śniadanie powoli się kończyło i uczniowie wychodzili już z Wielkiej Sali, a Harry'ego nigdzie nie było. Alexa niepokoiło to. Jego brat nie powinien opuszczać posiłków. Według niego był on zbyt drobny. Kiedyś zaproponował mu, żeby brał eliksiry wspomagające i od tego momentu zielonooki zawsze sprawdzał swój talerz. Skąd znał zaklęcie? Tego nie wiedział. Pewnie Syriusz go nauczył.
Teraz po skończonym śniadaniu Ron namawiał go aby pójść coś pograć. Najbardziej zależało mu na szachach. Uparł się na to i mając dosyć jego ględzenia, zgodził się z nim zagrać. Poszli do pokoju wspólnego rozegrać jedną partię. Rudzielec uważał, że to będzie krótka gra ale zeszło im to dłużej, bo Potter okazał się niezłym graczem. Kiedy wreszcie królowa Ron zbiła ostatniego pionka brązowookiego, tym samym kończąc grę.
- Przegrałem. Znowu - westchnął Potter.
- Znowu? - zdziwił się Weasley.
- Co się dziwisz? Harry zawsze mnie obgrywa nie dając najmniejszych sans na wygraną - chłopak naprzeciwko otworzył usta.
- Zamknij usta Ron, wyglądasz głupio - zawołał jeden z bliźniaków.
- Właśnie braciszku. Mamy tu szacunek, nie psuj go swoją mimiką twarzy - powiedział George i obaj rudzielce wybuchneli miechem.
- Zamknijcie się - warknął zawstydzony, co spowodowało, że i Alex zaczął się śmiać.
- Neville! - rozległ się krzyk.
Ów chłopak właśnie wchodził do środka i odwrócił się w stronę głosu. Okazało się, że to Wood go woła.
- Wiesz kiedy Krukoni testują Harry'ego?
Neville podszedł do kapitana drużyny i powiedział mu coś do ucha. Piątoroczny - gdy tylko chłopak się od niego odsunął - przeszedł przez szparę i wyszedł z wieży Gryffindoru, uśmiechając się wesoło.
- Jak myślicie co powiedział mu Longbottom? - zapytał Fred.
- Może go o to spytać? - mruknął Ron, ponownie rozpoczynając partię szachów.
- I tak nie powie - powiedział Alex, każąc ruszyć się swojemu pionkowi na D5.
- Skąd wiesz? - zapytał zdziwiony George.
- Neville przyjaźni się z moim bratem - powiedział go tak jakby to wszystko wyjaśniało.
- I?
- I to, że Harry pewnie powiedział mu, że ma powiedzieć tylko Oliverowi i tylko jemu to powie.
- To dalej nic nie wyjaśnia - powiedzieli smętnie bliźniacy.
- Neville ufa Harry'emu nie chce stracić jego zaufania więc nic nie zdradzi.
- Ja nic dalej nie rozumiem - rudzielec syknął, gdy jego skoczek został zbity. - Twój brat jest dziwny.
Teraz to Alex syknął.
- Powiedz to jeszcze kiedyś i wyzwę cię na pojedynek.
- Co? - Ron gwałtownie podniósł głowę - O co ci chodzi? Jaki pojedynek?
- Zostaw Harry'ego w spokoju. - warknął.
- Przecież ja mu nic nie robię - rudzielec nie rozumiał o co chodzi Alexowi.
Ale Potter już wchodził po schodach do dormitorium.
- Merlinie! Ron jakiś ty niedomyślny- bliźniacy jęknęli na głupotę brata i poszli sobie zostawiając Gryfona samego.
Tymczasem Neville nadal był w Pokoju Wspólnym i cały czas obserwował brata Harry'ego i jego rozmówców. Zdziwiła go ta pewność Alexa, że Harry mu ufa. Miał taką nadzieję i to co usłyszał, wprawiło go w radosny nastrój. Przed lunchem miał się spotkać z zielonookim, więc postanowił przeznaczyć ten wolny czas na odrabianie zadanych prac domowych. Bez Harry'ego to nie było przyjemne zajęcie ale i tak to musiał niestety zrobić. Transmutacja. Astronomia. Zaklęcia. Kolej na Historię Magii i zostaną mu tylko Eliksiry Otworzył Dzieje magii Bathildy Bagshot, żałując, że tu nie ma czarnowłosego. On potrafił opowiadać tak, że nudne fakty zamieniały się ciekawe historie. Westchnął cicho spisując kolejne nazwiska goblinów.
- Pomyliłeś Ulryka Grubego z Ulryka Złośliwym - potrącił kałamarz z atramentem, słysząc za sobą głos Harry'ego.
- Przestraszyłeś mnie - wytknął mu, odwracając się do tyłu.
Harry uniósł kąciki ust, jakby w imitacji uśmiechu, co sprawiło, że blondyn jeszcze bardziej się ucieszył z wizyty przyjaciela.
- Chyba atrament się wylał - Neville jęknął gdy to usłyszał będzie to musiał przepisywać. Sięgnął do torby po kolejny rulon pergaminu.
- Jest na to inny sposób - mruknął cicho Harry i machnął różdżką nad plamą. Gryfon patrzył oniemiały. Atrament znikł. Spojrzał na zielonookiego, który przyłożył palec na wargi. Neville szybko pokiwał głową i poprawił błąd w pracy domowej.
- Co ci zostało - zapytał Harry siadając.
- Eliksiry - wymamrotał.
- Nie rozumiem jak możesz być tak dobry z Zielarstwa, a zawalać...
- On jest straszny - powiedział cicho, rozglądając się czy aby ktoś go nie usłyszał.
- Nieprawda. Po prosu wy nie chcecie go poznać - mruknął cicho Harry, przeglądając Tysiąc magicznych ziół i grzybów.
Neville popatrzył na niego, jakby zobaczył go po raz pierwszy w życiu. Od kiedy się poznali zielonooki zawsze go czymś zaskakiwał ale to było dziwne.
Czyżby Harry znał Snape'a? A może go lubił? - zastanawiał się.
- Tu masz odpowiedź na pracę domową - powiedział Potter, kładąc przed nim książkę, otwartą na stronie o nalewce z piołunu. - Należy wypisać składniki i ich właściwości oraz jakie zastosowanie ma nalewka.
- Dzięki - uśmiechnął się promiennie do przyjaciela, który wyciągnął z torby książkę.
- O czym to? - zapytał.
Harry pokazał mu okładkę: Quidditch przez wieki. Neville zmarszczył brwi.
- Po co ci to?
Chłopak w odpowiedzi wzruszył ramionami. A po chwili przeglądając kolejne strony powiedział:
- Alex twierdzi, że jest ciekawa. Chciałem to sprawdzić.
- I ciekawa?
- Może być. Chociaż czytywałem już ciekawsze książki - mruknął chłopak - Jedyne czego nowego się z niej dowiedziałem to, że wszystkie siedemset sposoby faulowania zostały wykorzystane w Pucharze Świata w 1473 roku.
Neville zamrugał gwałtownie oczami, podnosząc głowę znad swojej pracy.
- Serio? Nawet nie wiedziałem, że tyle ich istnieje. - niedowierzająco głową Lord Longbottom.
- Idę odnieść książkę Alexowi - powiedział Harry - Zaraz wracam.
- Ok, ja też zaraz skończę - mruknął blondyn, skrobiąc piórem po pergaminie.
Zielonooki wchodził po schodach wiodących do dormitorium. Wszedł do komnaty. W środku były trzy osoby. Alex, który leżał na brzuchu, czytając jakąś książkę. Ron i Dean grający w Eksplodującego Durnia.
- Cześć, co tu robisz? - odezwał się ten ostatni.
Kasztanowowłosy raptownie odwrócił głowę, żeby zobaczyć kto wszedł.
- Harry!
Czarnowłosy położył książkę na jego stoliku nocnym i już miał odejść, gdy brat złapał go za rękę.
- Porozmawiaj ze mną, proszę - wyszeptał starszy z bliźniaków.
Harry odwrócił się w jego stronę patrząc na niego.
- Idziemy z Neville na lunch - powiedział cicho.
Lord Potter Junior nie zastanawiał się. Zamknął książkę i wstał.
- Idę z wami - powiedział stanowczo.
Pozostała dwójka Gryfonów popatrzyła na siebie i też wstała.
- My też idziemy.
Cała czwórka wyszła z dornitorium i podeszli do Neville, który skączył odrabiać Eliksiry. A ten widząc nie tylko przyjaciela ale i swoich współlokatorów, zmieszał się. Miał nadzieję, że teraz spędzi trochę czasu z Harrym.
- Pora na lunch - powiedział do niego Alex, uśmiechając się wesoło. A miał powód brat zgodził się, by mógł spędzić z nim czas. Bez przeszkód ale i bez rozmów dotarli do Wielkiej Sali. Gryfoni weszli do niej pewny, że Dziecko Hogwartu zje z nimi. Tak się jednak nie stało. Harry usiadł przy stole Ravenclawu, obok Rogera Daviesa, który od razu zaczął do niego zagadywać. Zielonooki nie odpowiadał tylko od czasu do czasu kiwał głową na zgodę. Testowani miało się odbyć na boisku od quidditcha zaraz po obiedzie. Lord Potter Junior Młodszy dowiedziawszy się tego, poszedł do stołu Gryfonów.
- Coś ciekawego się dowiedziałeś? - zapytał Alex.
- Po obiedzie mam test - mruknął, podając Neville'owi kiełbaski.
- Spróbuje przyjść - obiecał bratu brązowooki.
- Każdy może przyjść na test, ale jeśli będę w drużynie nie wolno wam mi towarzyszyć na treningach - wyjaśnił czarnowłosy.
- Mhm - pokiwał głową na znak, ze rozumie. Połknął co miał w ustach i zapytał:
- A Davies wie?
- Rowena miała go o tym poinformować - powiedział cicho, a siedzący wkoło uczniowie gwałtownie wzięli nowy oddech.
- Mówisz jednej z Założycielek po imieniu? - pytali zdziwieni.
- To jeden z przywilejów Dzieci Hogwartu - mruknął pod nosem Longbottom.
- A ty skąd o tym wiesz?
- Wtedy na lekcji latania powiedziała o tym Założycielka Hufflepuffu - odpowiedział im szybko, żałując, że się odezwał. Spojrzał na Harry'ego czy aby nie przeszkadza mu, że to powiedział ale ten nawet nie zwrócił na to uwagi sięgając po sok.
- Co będziesz robił do czasu testu? - zapytał Alex.
- Jak to co? - powiedział Ron, wtrącając się - Musi się przygotować, by wypaść jak najlepiej.
Zielonooki zatrzymał rękę z widelcem w powietrzy, spoglądając na rudzielca, który zaczął się czuć nie swoją pod wpływem tego spojrzenia
Alex złapał Weasleya za rękę i wyszeptał mu do ucha:
- Nigdy nie mów Harry'emu co ma robić
Gryfon pokiwał głową, odwracając wzrok od młodszego z potomków Jamesa Pottera, który nadal uparcie się w niego wpatrywał.
- Czemu tak uważasz? - zapytał Harry.
Wszyscy przy stole patrzyli czarnowłose Dziecko Hogwartu, które nie odrywało spojrzenia od Rona. Potter po raz pierwszy od rozpoczęcia roku odezwał się do Weasleya.
- Odpowiedz - nalegał Harry, nadal na niego patrząc, a ten tylko jeszcze bardziej opuścił głowę, starając się na niego nie patrzeć. W tym momencie Ron czuł, że jeśli powie coś nie tak to zielonooki nie odpuści mu do końca nauki w Hogwardzie. Mruknął coś niewyraźnie pod nosem ale ten nie odpuszczał.
- Co powiedziałeś?
- Powiedziałem... że... - jąkał się, ale postanowił się wziąć w garść. Co on może mu takiego zrobić przy wszystkich w Wielkiej Sali? I czemu tak na niego reaguję? Przełknął ślinę i powiedział: - Ja bym tak zrobił - powiedział pewnie, odwracając się w stronę Harry'ego.
Potter patrzył na niego jeszcze przez chwilę i odwrócił się do Neville, a Alex odetchnął z ulgą: Muszę bardziej uważać na Rona, bo jeszcze odwali coś przy Harrym. A rudzielec patrzył na niego z zdziwieniem. Czemu on się tym tak przejmuje? - pomyślał, nic nie rozumiejąc. Uważał brata Alexa za dziwnego i w sumie nie było co się mu dziwić. A przynajmniej on tak uważał.
Tymczasem przed Lordem Potterem Juniorem wylądowała jego sowa. Była duża i miała czarne upierzenie, które na głowie było szare.
- Witaj Ostrze, masz coś dla mnie - ptak w odpowiedzi wysunął prawą nóżkę, do której był przymocowany woreczek.
- Dziękuję, maleńki - chłopak pogłaskał go po dziobie. Ten wdzięcznie skinął główką i odleciał.
- Ostrze? - zaśmiał się Ron - Co to za imię?
- Jak ci się nie podoba to się nie odzywaj - warknął właściciel sowy, która właśnie opuściła Wielką Salę - Twoja ,,Świnka" wcale nie nie nazywa się lepiej - twarz rudzielca stała się czerwona jak jego włosy. - A jeśli chcesz wiedzieć, to nazywa się tak bo ma piekielnie ostre pazury. Mój ojciec osobiście się o tym przekonał - tu Alex uśmiechnął się lekko - więc go tak nazwałem.
- A dlaczego twój... - zaczął jakiś Gryfon ale kasztanowłosy nie dał mu skączyć:
- Nie twój interes - syknął - A skoro ci tak bardzo zależy aby to wiedzieć to zmień nazwisko na Potter - dodał drwiąco. Chłopak rumieniąc się wściekle gwałtownie się odwrócił i zajął się swoim talerzem, a pozostali wzięli z niego przykład.
- Idziemy? - rzucił pytanie w kierunku brata Alex.
Ten spojrzał na Neville, który kiwnął głową. Wtedy Harry spojrzał na brata, zgadzając się. I wyszli nie zerkając na Rona, który dopiero się podnosił. Dziecko Hogwartu i Gryfon szli za zdenerwowanym Potterem, który wyrzucał z siebie narzekania na Weasleya.
- Ostrze? Co to za imię? - zakpił naśladując głos rudzielca - Mojej sowy się czepia, a swojej nie nazwał lepiej. HA! Nie miał by jej gdyby nie ja!
Pozostała dwójka w ciszy obserwowali jego poczynania.
- I jeszcze wścibski trzecioroczny! Co go to obchodzi!??
- Alex...
- Może jeszcze powinien im powiedzieć...
- Alex! - zawołał Harry.
- CO?? - wrzasnął chłopak, odwracając się w jego stronę.
- Kto napisał?
Śniadanie powoli się kończyło i uczniowie wychodzili już z Wielkiej Sali, a Harry'ego nigdzie nie było. Alexa niepokoiło to. Jego brat nie powinien opuszczać posiłków. Według niego był on zbyt drobny. Kiedyś zaproponował mu, żeby brał eliksiry wspomagające i od tego momentu zielonooki zawsze sprawdzał swój talerz. Skąd znał zaklęcie? Tego nie wiedział. Pewnie Syriusz go nauczył.
Teraz po skończonym śniadaniu Ron namawiał go aby pójść coś pograć. Najbardziej zależało mu na szachach. Uparł się na to i mając dosyć jego ględzenia, zgodził się z nim zagrać. Poszli do pokoju wspólnego rozegrać jedną partię. Rudzielec uważał, że to będzie krótka gra ale zeszło im to dłużej, bo Potter okazał się niezłym graczem. Kiedy wreszcie królowa Ron zbiła ostatniego pionka brązowookiego, tym samym kończąc grę.
- Przegrałem. Znowu - westchnął Potter.
- Znowu? - zdziwił się Weasley.
- Co się dziwisz? Harry zawsze mnie obgrywa nie dając najmniejszych sans na wygraną - chłopak naprzeciwko otworzył usta.
- Zamknij usta Ron, wyglądasz głupio - zawołał jeden z bliźniaków.
- Właśnie braciszku. Mamy tu szacunek, nie psuj go swoją mimiką twarzy - powiedział George i obaj rudzielce wybuchneli miechem.
- Zamknijcie się - warknął zawstydzony, co spowodowało, że i Alex zaczął się śmiać.
- Neville! - rozległ się krzyk.
Ów chłopak właśnie wchodził do środka i odwrócił się w stronę głosu. Okazało się, że to Wood go woła.
- Wiesz kiedy Krukoni testują Harry'ego?
Neville podszedł do kapitana drużyny i powiedział mu coś do ucha. Piątoroczny - gdy tylko chłopak się od niego odsunął - przeszedł przez szparę i wyszedł z wieży Gryffindoru, uśmiechając się wesoło.
- Jak myślicie co powiedział mu Longbottom? - zapytał Fred.
- Może go o to spytać? - mruknął Ron, ponownie rozpoczynając partię szachów.
- I tak nie powie - powiedział Alex, każąc ruszyć się swojemu pionkowi na D5.
- Skąd wiesz? - zapytał zdziwiony George.
- Neville przyjaźni się z moim bratem - powiedział go tak jakby to wszystko wyjaśniało.
- I?
- I to, że Harry pewnie powiedział mu, że ma powiedzieć tylko Oliverowi i tylko jemu to powie.
- To dalej nic nie wyjaśnia - powiedzieli smętnie bliźniacy.
- Neville ufa Harry'emu nie chce stracić jego zaufania więc nic nie zdradzi.
- Ja nic dalej nie rozumiem - rudzielec syknął, gdy jego skoczek został zbity. - Twój brat jest dziwny.
Teraz to Alex syknął.
- Powiedz to jeszcze kiedyś i wyzwę cię na pojedynek.
- Co? - Ron gwałtownie podniósł głowę - O co ci chodzi? Jaki pojedynek?
- Zostaw Harry'ego w spokoju. - warknął.
- Przecież ja mu nic nie robię - rudzielec nie rozumiał o co chodzi Alexowi.
Ale Potter już wchodził po schodach do dormitorium.
- Merlinie! Ron jakiś ty niedomyślny- bliźniacy jęknęli na głupotę brata i poszli sobie zostawiając Gryfona samego.
Tymczasem Neville nadal był w Pokoju Wspólnym i cały czas obserwował brata Harry'ego i jego rozmówców. Zdziwiła go ta pewność Alexa, że Harry mu ufa. Miał taką nadzieję i to co usłyszał, wprawiło go w radosny nastrój. Przed lunchem miał się spotkać z zielonookim, więc postanowił przeznaczyć ten wolny czas na odrabianie zadanych prac domowych. Bez Harry'ego to nie było przyjemne zajęcie ale i tak to musiał niestety zrobić. Transmutacja. Astronomia. Zaklęcia. Kolej na Historię Magii i zostaną mu tylko Eliksiry Otworzył Dzieje magii Bathildy Bagshot, żałując, że tu nie ma czarnowłosego. On potrafił opowiadać tak, że nudne fakty zamieniały się ciekawe historie. Westchnął cicho spisując kolejne nazwiska goblinów.
- Pomyliłeś Ulryka Grubego z Ulryka Złośliwym - potrącił kałamarz z atramentem, słysząc za sobą głos Harry'ego.
- Przestraszyłeś mnie - wytknął mu, odwracając się do tyłu.
Harry uniósł kąciki ust, jakby w imitacji uśmiechu, co sprawiło, że blondyn jeszcze bardziej się ucieszył z wizyty przyjaciela.
- Chyba atrament się wylał - Neville jęknął gdy to usłyszał będzie to musiał przepisywać. Sięgnął do torby po kolejny rulon pergaminu.
- Jest na to inny sposób - mruknął cicho Harry i machnął różdżką nad plamą. Gryfon patrzył oniemiały. Atrament znikł. Spojrzał na zielonookiego, który przyłożył palec na wargi. Neville szybko pokiwał głową i poprawił błąd w pracy domowej.
- Co ci zostało - zapytał Harry siadając.
- Eliksiry - wymamrotał.
- Nie rozumiem jak możesz być tak dobry z Zielarstwa, a zawalać...
- On jest straszny - powiedział cicho, rozglądając się czy aby ktoś go nie usłyszał.
- Nieprawda. Po prosu wy nie chcecie go poznać - mruknął cicho Harry, przeglądając Tysiąc magicznych ziół i grzybów.
Neville popatrzył na niego, jakby zobaczył go po raz pierwszy w życiu. Od kiedy się poznali zielonooki zawsze go czymś zaskakiwał ale to było dziwne.
Czyżby Harry znał Snape'a? A może go lubił? - zastanawiał się.
- Tu masz odpowiedź na pracę domową - powiedział Potter, kładąc przed nim książkę, otwartą na stronie o nalewce z piołunu. - Należy wypisać składniki i ich właściwości oraz jakie zastosowanie ma nalewka.
- Dzięki - uśmiechnął się promiennie do przyjaciela, który wyciągnął z torby książkę.
- O czym to? - zapytał.
Harry pokazał mu okładkę: Quidditch przez wieki. Neville zmarszczył brwi.
- Po co ci to?
Chłopak w odpowiedzi wzruszył ramionami. A po chwili przeglądając kolejne strony powiedział:
- Alex twierdzi, że jest ciekawa. Chciałem to sprawdzić.
- I ciekawa?
- Może być. Chociaż czytywałem już ciekawsze książki - mruknął chłopak - Jedyne czego nowego się z niej dowiedziałem to, że wszystkie siedemset sposoby faulowania zostały wykorzystane w Pucharze Świata w 1473 roku.
Neville zamrugał gwałtownie oczami, podnosząc głowę znad swojej pracy.
- Serio? Nawet nie wiedziałem, że tyle ich istnieje. - niedowierzająco głową Lord Longbottom.
- Idę odnieść książkę Alexowi - powiedział Harry - Zaraz wracam.
- Ok, ja też zaraz skończę - mruknął blondyn, skrobiąc piórem po pergaminie.
Zielonooki wchodził po schodach wiodących do dormitorium. Wszedł do komnaty. W środku były trzy osoby. Alex, który leżał na brzuchu, czytając jakąś książkę. Ron i Dean grający w Eksplodującego Durnia.
- Cześć, co tu robisz? - odezwał się ten ostatni.
Kasztanowowłosy raptownie odwrócił głowę, żeby zobaczyć kto wszedł.
- Harry!
Czarnowłosy położył książkę na jego stoliku nocnym i już miał odejść, gdy brat złapał go za rękę.
- Porozmawiaj ze mną, proszę - wyszeptał starszy z bliźniaków.
Harry odwrócił się w jego stronę patrząc na niego.
- Idziemy z Neville na lunch - powiedział cicho.
Lord Potter Junior nie zastanawiał się. Zamknął książkę i wstał.
- Idę z wami - powiedział stanowczo.
Pozostała dwójka Gryfonów popatrzyła na siebie i też wstała.
- My też idziemy.
Cała czwórka wyszła z dornitorium i podeszli do Neville, który skączył odrabiać Eliksiry. A ten widząc nie tylko przyjaciela ale i swoich współlokatorów, zmieszał się. Miał nadzieję, że teraz spędzi trochę czasu z Harrym.
- Pora na lunch - powiedział do niego Alex, uśmiechając się wesoło. A miał powód brat zgodził się, by mógł spędzić z nim czas. Bez przeszkód ale i bez rozmów dotarli do Wielkiej Sali. Gryfoni weszli do niej pewny, że Dziecko Hogwartu zje z nimi. Tak się jednak nie stało. Harry usiadł przy stole Ravenclawu, obok Rogera Daviesa, który od razu zaczął do niego zagadywać. Zielonooki nie odpowiadał tylko od czasu do czasu kiwał głową na zgodę. Testowani miało się odbyć na boisku od quidditcha zaraz po obiedzie. Lord Potter Junior Młodszy dowiedziawszy się tego, poszedł do stołu Gryfonów.
- Coś ciekawego się dowiedziałeś? - zapytał Alex.
- Po obiedzie mam test - mruknął, podając Neville'owi kiełbaski.
- Spróbuje przyjść - obiecał bratu brązowooki.
- Każdy może przyjść na test, ale jeśli będę w drużynie nie wolno wam mi towarzyszyć na treningach - wyjaśnił czarnowłosy.
- Mhm - pokiwał głową na znak, ze rozumie. Połknął co miał w ustach i zapytał:
- A Davies wie?
- Rowena miała go o tym poinformować - powiedział cicho, a siedzący wkoło uczniowie gwałtownie wzięli nowy oddech.
- Mówisz jednej z Założycielek po imieniu? - pytali zdziwieni.
- To jeden z przywilejów Dzieci Hogwartu - mruknął pod nosem Longbottom.
- A ty skąd o tym wiesz?
- Wtedy na lekcji latania powiedziała o tym Założycielka Hufflepuffu - odpowiedział im szybko, żałując, że się odezwał. Spojrzał na Harry'ego czy aby nie przeszkadza mu, że to powiedział ale ten nawet nie zwrócił na to uwagi sięgając po sok.
- Co będziesz robił do czasu testu? - zapytał Alex.
- Jak to co? - powiedział Ron, wtrącając się - Musi się przygotować, by wypaść jak najlepiej.
Zielonooki zatrzymał rękę z widelcem w powietrzy, spoglądając na rudzielca, który zaczął się czuć nie swoją pod wpływem tego spojrzenia
Alex złapał Weasleya za rękę i wyszeptał mu do ucha:
- Nigdy nie mów Harry'emu co ma robić
Gryfon pokiwał głową, odwracając wzrok od młodszego z potomków Jamesa Pottera, który nadal uparcie się w niego wpatrywał.
- Czemu tak uważasz? - zapytał Harry.
Wszyscy przy stole patrzyli czarnowłose Dziecko Hogwartu, które nie odrywało spojrzenia od Rona. Potter po raz pierwszy od rozpoczęcia roku odezwał się do Weasleya.
- Odpowiedz - nalegał Harry, nadal na niego patrząc, a ten tylko jeszcze bardziej opuścił głowę, starając się na niego nie patrzeć. W tym momencie Ron czuł, że jeśli powie coś nie tak to zielonooki nie odpuści mu do końca nauki w Hogwardzie. Mruknął coś niewyraźnie pod nosem ale ten nie odpuszczał.
- Co powiedziałeś?
- Powiedziałem... że... - jąkał się, ale postanowił się wziąć w garść. Co on może mu takiego zrobić przy wszystkich w Wielkiej Sali? I czemu tak na niego reaguję? Przełknął ślinę i powiedział: - Ja bym tak zrobił - powiedział pewnie, odwracając się w stronę Harry'ego.
Potter patrzył na niego jeszcze przez chwilę i odwrócił się do Neville, a Alex odetchnął z ulgą: Muszę bardziej uważać na Rona, bo jeszcze odwali coś przy Harrym. A rudzielec patrzył na niego z zdziwieniem. Czemu on się tym tak przejmuje? - pomyślał, nic nie rozumiejąc. Uważał brata Alexa za dziwnego i w sumie nie było co się mu dziwić. A przynajmniej on tak uważał.
Tymczasem przed Lordem Potterem Juniorem wylądowała jego sowa. Była duża i miała czarne upierzenie, które na głowie było szare.
- Witaj Ostrze, masz coś dla mnie - ptak w odpowiedzi wysunął prawą nóżkę, do której był przymocowany woreczek.
- Dziękuję, maleńki - chłopak pogłaskał go po dziobie. Ten wdzięcznie skinął główką i odleciał.
- Ostrze? - zaśmiał się Ron - Co to za imię?
- Jak ci się nie podoba to się nie odzywaj - warknął właściciel sowy, która właśnie opuściła Wielką Salę - Twoja ,,Świnka" wcale nie nie nazywa się lepiej - twarz rudzielca stała się czerwona jak jego włosy. - A jeśli chcesz wiedzieć, to nazywa się tak bo ma piekielnie ostre pazury. Mój ojciec osobiście się o tym przekonał - tu Alex uśmiechnął się lekko - więc go tak nazwałem.
- A dlaczego twój... - zaczął jakiś Gryfon ale kasztanowłosy nie dał mu skączyć:
- Nie twój interes - syknął - A skoro ci tak bardzo zależy aby to wiedzieć to zmień nazwisko na Potter - dodał drwiąco. Chłopak rumieniąc się wściekle gwałtownie się odwrócił i zajął się swoim talerzem, a pozostali wzięli z niego przykład.
- Idziemy? - rzucił pytanie w kierunku brata Alex.
Ten spojrzał na Neville, który kiwnął głową. Wtedy Harry spojrzał na brata, zgadzając się. I wyszli nie zerkając na Rona, który dopiero się podnosił. Dziecko Hogwartu i Gryfon szli za zdenerwowanym Potterem, który wyrzucał z siebie narzekania na Weasleya.
- Ostrze? Co to za imię? - zakpił naśladując głos rudzielca - Mojej sowy się czepia, a swojej nie nazwał lepiej. HA! Nie miał by jej gdyby nie ja!
Pozostała dwójka w ciszy obserwowali jego poczynania.
- I jeszcze wścibski trzecioroczny! Co go to obchodzi!??
- Alex...
- Może jeszcze powinien im powiedzieć...
- Alex! - zawołał Harry.
- CO?? - wrzasnął chłopak, odwracając się w jego stronę.
- Kto napisał?
Brązowooki zamrugał gwałtownie i wyciągnął z kieszeni szaty list, który transmutował się z woreczka, który przyniusł Ostrze, kiedy Alex odwiązał go od nogi sowy.
- Nie znam tego pisma - powiedział marszcząc czoło i podał list bratu. Harry obejrzał list i uśmiechnął się.
- Pamiętasz zaklęcie, którego nauczył nas Remus?
- !! - Alex otworzył szeroko oczy, wyrwał z ręki brata list i gwałtownie otworzył kopertę.
- To pismo Syriusza! - powiedział wyciągając jeden pergamin a potem następną - To Tnoks, a to Remusa - mówił wyciągając kolejne pergaminy, a było ich razem pięć.
- A te dwie? - zapytał Harry
- Są do ciebie - mruknął patrząc na nagłówek pergaminów, a potem podając mu je.
Zielonooki nie patrząc na nie, schował je do kieszeni.
- Wiesz zastanawia mnie jedno- Alex chował pergaminy do koperty, a tą do kieszeni. - Czemu to Ostrze je przyniósł, skoro jeszcze nie wysyłałem go do Syriusza?
- Ja go wysłałem - powiedział Harry, Syri napisał mi, że rodzicom przeszkadza to, że pisze do niego tyle listów, więc zacząłem wysyłać Ostrze by myśleli, że to ty piszesz.
Starszy bliźniak w milczeniu pokiwał głową. Najpierw Ron, a teraz to. Czy oni nie mogą dać spokoju Harry'emu?
Neville patrzył na to nic nie mówiąc. Zdziwiła go uwaga o Lordostwie, ale nie nic nie mówił wiedząc, że niektóre sprawy nie powinny być od tak rozgłaszane.
Alex odetchnął głęboko i uśmiechnął się figlarnie.
- Pora pomęczyć Filcha.
Harry uniósł kąciki ust swojej imitacji uśmiechu i odwrócił się do Neville:
- Jak myślisz parę łajnobomb umili jego życie, czy nie?
Blondyn uśmiechnął się niepewnie ale pokiwał głową. I całą trójką pobiegli w stronę wierzy Gryffindoru.
- A te dwie? - zapytał Harry
- Są do ciebie - mruknął patrząc na nagłówek pergaminów, a potem podając mu je.
Zielonooki nie patrząc na nie, schował je do kieszeni.
- Wiesz zastanawia mnie jedno- Alex chował pergaminy do koperty, a tą do kieszeni. - Czemu to Ostrze je przyniósł, skoro jeszcze nie wysyłałem go do Syriusza?
- Ja go wysłałem - powiedział Harry, Syri napisał mi, że rodzicom przeszkadza to, że pisze do niego tyle listów, więc zacząłem wysyłać Ostrze by myśleli, że to ty piszesz.
Starszy bliźniak w milczeniu pokiwał głową. Najpierw Ron, a teraz to. Czy oni nie mogą dać spokoju Harry'emu?
Neville patrzył na to nic nie mówiąc. Zdziwiła go uwaga o Lordostwie, ale nie nic nie mówił wiedząc, że niektóre sprawy nie powinny być od tak rozgłaszane.
Alex odetchnął głęboko i uśmiechnął się figlarnie.
- Pora pomęczyć Filcha.
Harry uniósł kąciki ust swojej imitacji uśmiechu i odwrócił się do Neville:
- Jak myślisz parę łajnobomb umili jego życie, czy nie?
Blondyn uśmiechnął się niepewnie ale pokiwał głową. I całą trójką pobiegli w stronę wierzy Gryffindoru.
I jak? Podoba się? [Mam nadzieję ;)]
Pozdrowienia!
Amei
Świetny jak zawsze :)
OdpowiedzUsuńA anonimowy ma na imię Seba
Zgadzam się z powyższym. Zresztą nie tylko ten rozdział, ale i całe opo jest świetne. Masz na nie ciekawy pomysł i mam nadzieję, że ci się on nie znudzi ani nie stracisz na niego weny.
OdpowiedzUsuńLiterówki ci się zdarzają dość często, zauważyłam też kilka niepotrzebnych powtórzeń, np. "...nie nic nie...", ale mam nadzieję, że z czasem będziesz miała coraz lepszą wprawę i będzie ich coraz mniej. :) Życzę Ci MEGA WENA, WIELKICH CHĘCI na pisanie, no i również sporo czasu. Pozdrawiam serdecznie. :)
~Daga ^.^'
Tak sobie czytam tego super bloga i się zastanawiam nad jedną rzeczą.
OdpowiedzUsuńW rozdziale ,,Bankiet urodzinowy? Niech to będzie tylko senny koszmar !" Harry dostaje jajo. Całkiem o tym zapomniałem i teraz jestem strasznie ciekaw co się z niego wykluje. Mam nadzieje, że szybko się to wyjaśni.
Pozdrawiam i życzę weny i super wakacji
Jest ciekawie, ale braki lub nadmiar słów oraz liter, tak samo jak literówki przeszkadzają w czytaniu. Styl pisarski dopiero Ci się wykształca więc nie będę wytykać , momentami naprawdę słabo napisanego opowiadania. Najwięcej błędów popełniasz w nazwach własnych więc prosiłabym abyś sprawdzała pisownię np. w Harry Potter wiki. Brakuje mi trochę braterskich relacji pomiędzy Alex'em oraz Harry'm takich jak rozmowa, kłótnia, nawalanka itd. Sam pomysł jest ciekawy. Spotkałam się dopiero drugi raz z takim pomysłem ale ten jest ciekawszy. Wszystko jest owiana lekką tajemnicą, co tylko umila czytanie. Długość notatek jest idealna! Lepiej za dużo, niż za mało c;
OdpowiedzUsuńSam blog zapowiada się dobrze, jednak nie wydaje mi się żeby pisanie kolejnego opowiadania było dobrym pomysłem... Jakby nie było nadal jesteś początkującą autorką...
Pozdrawiam i weny życzę!
Miss. Slytherin której nie chce się logować